Informacje 661 80 80 85 PON - PT: 10:00-16:00
WYSZUKIWARKA PRODUKTÓW
wyszukiwanie zaawansowane
Koszyk Ilość: 0, Wartość: 0,00 zł Przejdź do koszyka
1 » 2 » Kobieta z pasją, czyli Joanna Szpadzik o rodzinnej miłości do gołębi i dystrybucji Pigeon Vitality3

Kobieta z pasją, czyli Joanna Szpadzik o rodzinnej miłości do gołębi i dystrybucji Pigeon Vitality

Data dodania: 03-03-2018 Wyświetleń: 1767

Marka Pigeon Vitality znana jest niejednemu zaprawionemu w boju hodowcy. Wyłączną dystrybucją w Polsce zajmuje się małżeństwo – Joanna i Marcin Szpadzik z oddziału 04 Piaseczno. Udało nam się porozmawiać z Joanną, która nie tylko kobiecą ręką wprawnie zarządza biznesem, ale sama również jest czynnym hodowcą mającym na swoim koncie sukcesy w lotowaniu. Opowie nam o swojej pasji, biznesie, a także o tym, jak najbliższe środowisko reaguje na jej miłość do ptaków.


alt


 
Zanim jednak przejedziemy do wywiadu, kilka słów wprowadzających:
 
Joanna Szpadzik jest wyłącznym dystrybutorem Pigeon Vitality na rynku polskim. Prywatnie mama trojga dzieci oraz żona, która pasją do gołębi została zarażona przez męża. Wcześniej przynależała do oddziału Grójec, ale ze względu na jego likwidację, od tego roku lotuje w oddziale 04 Piaseczno.
 
Na początek dziękujemy Ci za to, że znalazłaś czas, by z nami porozmawiać. Może od razu przejdziemy do konkretów. Pierwsze pytanie: Od jak dawna zajmujesz się hodowlą gołębi i skąd to zainteresowanie?
 
Joanna Szpadzik: Wszystkiemu winien jest mój mąż! (śmiech) To mój mąż Marcin jest hodowcą od wielu lat i często przez to nie było go w domu, bo musiał dojeżdżać do swoich gołębników oddalonych o ponad 100 km od domu. W 2013 roku przenieśliśmy hodowlę dużo bliżej domu do miejscowości Dobiesz w województwie mazowieckim i tam rozpoczęliśmy budowę nowych gołębników. Myślałam, że dzięki temu mąż będzie częściej w domu, niestety tak nie było.  Znikał na całe dnie, do tego często miał wyjazdy służbowe i to ja musiałam się zajmować gołębiami podczas jego nieobecności. Właściwie moja rola sprowadzała się wtedy tylko do wykonywania poleceń Marcina, ale to się szybko zmieniło – wystarczył jeden moment, który przez wielu hodowców nazywany jest momentem przełomowym. Pierwszy lot. To właśnie wtedy, kiedy czekałam na gołębie, aż wrócą do domu, poczułam całą gamę emocji, które wybuchnęły, gdy zobaczyłam powracające ptaki. Ten widok po prostu wzruszył mnie do łez. Od tamtego momentu nie opuściłam już żadnego lotu, ba!, na tyle wsiąknęłam w temat, że coraz więcej czasu spędzałam w gołębniku, zaczęłam interesować się gołębiami i zgłębiać literaturę fachową na ten temat. Wiele mi dały wielogodzinne rozmowy z mężem, który śmiał się, że kobiety relaksują się, czytając romansidła, a ja czytam poradniki branżowe. Dzisiaj robimy wszystko razem – szukamy rozwiązań, analizujemy loty i zastanawiamy się, jak ulepszyć naszą hodowlę.
 
Jak wyglądało stado na przestrzeni całej hodowli?
 
JS: Prawdę mówiąc, hodowla powstała od zera w 2012 roku. Wtedy to zrobiliśmy gołębniki z prawdziwego zdarzenia: drewno, wentylacja i inne udogodnienia, aby zapewnić ptakom super warunki.  W 2013 roku gołębiami rocznymi lotowaliśmy tylko 6 lotów, ale już w 2014 roku zdobyliśmy Mistrzostwo Oddziału. Mieliśmy również wiele spektakularnych lotów: 13 pierwszych gołębi na oddział, 21 pierwszych gołębi na oddział, wygrany maraton w rejonie, itp. Dzisiaj nasza hodowla to 4 gołębniki: gołębnik rozpłodowy, gołębnik lotowy i 2 gołębniki dla młodych. Gołębnik rozpłodowy liczy około 15 par. Do lotów zwykle mieliśmy około 100 gołębi. W ubiegłym roku jednak miesiąc przez sezonem mąż przez nieuwagę nie zamknął gołębnika i lis pozbawił nas 50% gołębi lotowych. Szczęście w nieszczęściu, że była to wina Marcina, w przeciwnym wypadku mogłoby się to skończyć dla mnie tragicznie i dzisiaj byśmy już nie rozmawiali (śmiech). Po takiej stracie ciężko jest lotować, lis nie wybierał! Jednakże, na chwilę obecną w oddziale liczącym 100 hodowców prowadzimy zarówno z całości, jak i z 50-tki. Jeśli chodzi o młode, to zazwyczaj mamy 120-130 młodych gołębi. Większą uwagę skupiamy jednak na lotach gołębi dorosłych.
 
Na jakich ptakach oparta jest hodowla?
 
JS: Zawsze staramy się kupować dzieci najlepszych, wybitnych gołębi, ponieważ uważamy, że tylko na takich ptakach powinno się opierać hodowlę. Oczywiście nie wszystkie gołębie się sprawdzają. W naszej hodowli posiadamy gołębie od Heiza Meiera, Andreasa Drapy, Josa Vercammena, braci Baranowskich. W 2016 roku zaprzyjaźniliśmy się z wybitnym hodowcą z Holandii Josem Geossenem. Nabyliśmy od niego kilkoro dzieci zwycięzców lotów narodowych oraz braci i siostry tych lotników. Jos Goessen  posiada gołębie z linni Vandenabeele. Na szczególną uwagę zasługuje samiec SAGAN. Zdobył wiele pierwszych konkursów w lotach na różnych dystansach ( 1/8278, 1/4056, 2/20964). Znakomite gołębie Josa to również: De Argenton, Playboy Wittenbuik Jr., Playboy Bliksem, Miss Venus. Jos Goessen bardzo chętnie doradza nam w prowadzeniu hodowli. Interesuje się losem sprzedanych ptaków, cieszy się gdy osiągają sukcesy. Młode po dzieciach jego najlepszych lotników wyglądają rewelacyjnie. Nigdy wcześnie nie widziałam tak pięknych, silnych gołębi.
W 2017 roku wprowadziliśmy do naszej hodowli gołębie od kolegi Darka Marciszewskiego oraz właściciela firmy Pigeon Vitality Frode Brakstad. Są to gołębie długodystansowe. Frode Brakstad jest aktywnym hodowcą, osiągającym rewelacyjne wyniki w lotowaniu. Gołębie hoduje od 12 roku życia. Lotuje w Danii, w rejonie północno-zachodniej Jutlandii. W 2016 roku zdobył pierwsze miejsce z lotu narodowego. W bieżącym sezonie  jego wyniki są również imponujące.
 
 
Jaką metodą prowadzone są ptaki?
 
JS: W naszej hodowli prowadzimy ptaki metodą totalnego wdowieństwa. Do tej pory wszystkie gołębie uczestniczyły w lotach, a w tym roku niektóre samce czekają na najlepsze samiczki.
 
Jakie loty lubisz najbardziej?
 
JS:
Z mężem najbardziej lubimy loty gołębi starych, a najbardziej te, które wygrywamy bez względu na ich dystans. (śmiech) Jednak najcenniejsze, chyba nie tylko dla nas, ale dla wszystkich hodowców, są te loty, w których nie tracimy ptaków.

Jak na pasję reaguje rodzina oraz znajomi?
 
JS: Mąż to jest ze mnie bardzo dumny! Naprawdę, on się bardzo cieszy, że ma żonę, która podziela z nim pasję i wspiera go w hobby. Ja jestem dumna z mojego męża, a od niedawna oboje dumni jesteśmy z naszego 4-letniego syna, który dołączył do naszego grona pasjonatów i jest absolutnym fanem gołębi. I na tym wyliczenie mogłabym skończyć. Niestety pozostała część rodziny nie rozumie naszej pasji, wytyka nam marnowanie pieniędzy, a także czasu.  Znajomi zresztą reagują podobnie, tylko oni chociaż pytają się, jak nam idzie, interesują się.  My potrafimy rozmawiać o gołębiach godzinami, naszym znajomym cierpliwości starcza ledwo na kilkanaście minut. (śmiech)
 
Jak jesteś traktowana w gronie najbliższych hodowców?

JS: To jest bardzo dobre pytanie, ponieważ mam z nimi ograniczony kontakt na co dzień – to mąż jest bardziej taką osobą kontaktową z naszej strony. Jednak jak są spotkania, to w nich uczestniczę. Czuję, że jestem przez nich lubiana i szanują to, że kobieta może pałać taką samą miłością do gołębi jak oni. Chętnie przy tym dzielą się wiedzą i doświadczeniem. Ani razu nie doświadczyłam czegoś niemiłego z ich strony.
 
W jaki sposób natrafiłaś na markę Pigeon Vitality, której jesteś dystrybutorem na Polskę?
 
JS: Trzy lata temu kolega, który też jest hodowcą, polecił nam produkty Pigeon Vitality. Zastosowaliśmy Improver, Antifungal oraz Tricoli STOP. Z biegiem czasem wprowadzaliśmy kolejne produkty marki Pigeon Vitality. Bardzo szybko okazało się, że świetnie sprawdzają się w naszej hodowli, w związku z czym po dwóch latach stosowania podjęliśmy decyzję o zajęciu się ich dystrybucją na rynku polskim. Chcieliśmy też rekomendować produkty, które znamy z praktyki, a przy tym mieć wyłącznie zadowolonych klientów. To był strzał w dziesiątkę! Od tamtej pory grono naszych klientów ciągle się powiększa, hodowcy do nas wracają i chwalą produkty za ich jakość oraz skuteczność. My sami mieliśmy przyjemność wiele razy odwiedzić właściciela firmy Pigeon Vitality Dr. Frode Brakstad, zarówno w Danii, jak i w Norwegii. Dzięki temu pogłębiliśmy naszą wiedzą na temat poszczególnych produktów oraz ich stosowania. To wszystko złożyło się na to, że stworzyliśmy sklep internetowy, a w 2017 roku otrzymaliśmy wyłączność na dystrybucję w Polsce.
 
Skąd pomysł na wprowadzenie marki Pigeon Vitality na rynek polski?
 
JS: Pigeon Vitality  to norweska firma, oferująca naturalne produkty dla gołębi pocztowych. Firma funkcjonuje z powodzeniem na światowym rynku od 2001 roku, a jej produkty cieszą się niezmiennie ogromnym uznaniem wśród hodowców.  Kierowaliśmy się przede wszystkim naszym dotychczasowym doświadczeniem z tymi produktami oraz spektakularnymi efektami, jakie dzięki nim osiągaliśmy w hodowli. Uznaliśmy, że dystrybucja jest doskonałym pomysłem, aby podzielić się świetnymi produktami z innymi kolegami. Jakości i skuteczności produktów marki Pigeon Vitality jesteśmy pewni, nie moglibyśmy sprzedawać produktów, które byłyby przysłowiowym kotem w worku, dzięki czemu nie mamy się też czego wstydzić przed innymi hodowcami. Stosowanie tych produktów pozwala osiągać lepsze wyniki lotowe, utrzymać stado w dobrej kondycji i zdrowiu.
 
Jak wyglądało wprowadzenie produktów na polski rynek? Gdzie można kupić produkty Pigeon Vitality?
 
JS: Sklep internetowy powstał w marcu 2016 roku, reklamowaliśmy się w czasopismach branżowych. Od stycznia 2017 roku jesteśmy wyłącznym importerem i przedstawicielem firmy Pigeon Vitality w Polsce. Współpracujemy z licznymi sklepami internetowymi i stacjonarnymi. 
 
Czy możesz się pochwalić swoimi osiągnięciami lotowymi? Wskaż te, które są najcenniejsze dla Ciebie.
 
JS: Ciągle liczę na Mistrza Polski. (śmiech) Pochwalić się mogę na pewno kilkukrotnym mistrzostwem oddziału Grójec i w ubiegłym roku I VICE MISTRZ KAT. „OPEN” gołębie dorosłe grupa południe okręg Warszawa.
 
Czy możesz zdradzić swój przepis na sukces?
 
JS: Podstawą jest dbanie o zdrowie gołębi przez cały rok. Bardzo ważne są też same gołębie, dlatego uzupełniamy rozpłód o wybitne ptaki. A ponadto, cierpliwość, systematyczna praca, dużo serca, konsekwencja w dążeniu do celu.
 
Jak zachęciłabyś inne dziewczyny do hodowli gołębi?

JS:
Gorąco zachęcam wszystkie żony i partnerki hodowców nie tylko do tolerowania, ale również do aktywnego udziału w tej niezwykłej pasji. To bardzo ważne, aby wspierać się wzajemnie w tym co się kocha. Duża rola jest też po stronie samego hodowcy. Panowie postarajcie się zachęcić swoje panie do hodowli. Na początek może to być niewielka pomoc np.: karmienie, oblot, wspólne oczekiwanie na powrót gołębi z lotu... Warto spróbować! Dziewczyny, nie patrzcie krzywo na swoich mężczyzn, którzy są zapalonymi hodowcami gołębi. Spójrzcie w ich serca wypełnione miłością do ptaków, a szybko znajdziecie zrozumienie dla tej pasji i przekonacie się, że ta miłość jest na tyle zaraźliwa, że i w waszym sercu też znajdzie się miejsce dla tych cudownych ptaków. Użyję tu znanej sentencji przerobionej na potrzebę: „Za każdym sukcesem mężczyzny stoi wyrozumiała i mądra kobieta” – zamiast tylko stać za tym mężczyzną, stańcie z boku i osiągajcie sukcesy razem. To naprawdę sprawia wiele radości. Dodam jeszcze, żebyście nie traktowały tego sportu jako wyłącznie męskiego i nie zrażajcie się tym, że w czasopismach branżowych przodują panowie opowiadających o swoich gołębnikach. Nas, kobiet, w tej branży jest naprawdę sporo!

Więcej o marce Pigeon Vitality przeczytasz TUTAJ
 

 
SKLEP DLA GOŁĘBI

BĄDŹ Z NAMI NA BIEŻĄCO. ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

 

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych do celów marketingowych
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych na wskazany przeze mnie adres e-mail